Światło w fotografii

Światło w fotografii jest jednym z najważniejszych czynników by fotografować. Odpowiednie światło to klucz do sukcesu zawodowego fotografa. Fotografia nie na darmo uważana jest za dziedzinę sztuki. Na pewnym poziomie nie ma już jednej prawidłowej techniki robienia zdjęć, nie ma też jednego właściwego ustawienia światła. Można śmiało to porównać do supersamochodów. Porsche to tradycja, świetnie trzyma się w zakrętach, ale nie ma największej mocy, Ferrari jest bardzo krzykliwe i szybkie, a Aston Martin najbardziej elegancki. Każdy wybierze swój typ. Podobnie jest z wykorzystaniem technik fotografowania, każdy z fotografików ma swój gust, swoją estetykę. LaChapelle kocha cukierkowe kolory i kicz. Richardson woli żeby jego zdjęcia wyglądały jak zrobione „małpką“, a Linbergh hołduje tradycyjnej fotografii. I kto jest najlepszy? No kto? Bo ja nie mam takiego rozgraniczenia.

Każdy jest w swojej działce genialny, każdy ma swoich odbiorców, a niektórzy nawet „wyznawców“. Zapytacie, po co ja właściwie to piszę? Bo zamiast pokazać inne techniki, dopisać coś Waszym zdaniem ciekawego, podzielić się swoimi doświadczeniami lub spostrzeżeniami,  kłócicie się mówiąc o tym samym, tylko część ma założone klapki i widzi tylko to, co wg niego jest jedyną prawdą. Jesteście fotografikami, to gdzie Wasza kreatywność?

Wiemy już co nieco o rodzajach lamp. Mamy świadomość, co jest potrzebne do rozpoczęcia przygody ze światlem studyjnym. Chciałbym Wam zatem przybliżyć, co założyć na lampy, aby uzyskać pożądane efekty.  Nim jednak do tego przejdę, wyjaśnię w jaki sposób mierzyć światło.

Posiadając zestaw lamp, będziemy musieli je włączać po kolei dostosowując ich moce i odległości. Do tego będzie nam potrzebny światłomierz działający na światło zastane (jak słusznie wspomniał Patryk w komentarzu do ostatniego artykułu), ale taki, który ma możliwość pomiaru światła flashowego. Najpopularniejszą firmą produkującą taki sprzęt jest Sekonic. Pamiętajcie, że światło mierzymy „od tyłu“, czyli najpierw sprawdzamy jak nam świeci tło. Jeśli jesteśmy w studio, musimy zbadać jak świecą lampy podświetlające tło (jeśli takie mamy), następnie dopiero przechodzimy do pomiaru elementów świecących na obiekt fotografowany.  Pamiętajcie, że oko ludzkie ma znacznie większą rozpiętość tonów, niż nawet najnowocześniejsze aparaty cyfrowe. Człowiek pomiędzy czernią, a zupełną bielą ma 24 przysłony, aparaty fotograficzne w porywach do siedmiu. Niektórzy producenci szczycą się 12-oma, ale moim zdaniem jest to bardzo mocno naciągane. Przekładając na prostrzy język, nie możemy przesadzić z różnicą jasności pomiędzy tłem, a obiektem fotografowanym. Na zdjęciu już 3 działki EV (czyli całe przysłony) to kolosalna różnica w jasności.
Pamiętajcie, że nowoczesne aparaty fotograficzne mają możliwość ustawień co pół lub co 1/3 przysłony. W studiu najwygodniej jest pracować na jak najniższych czułościach, zapewni nam to najwyższej jakości obraz, a także pozwoli by rozpiętość tonalna sprzętu była utrzymana.
Dlaczego zaczynamy od tyłu? Otóż żebyśmy mogli postawić na planie modelkę lub modela, musimy wiedzieć jak mocno mamy go oświetlić, by mieć poprawną ekspozycję zarówno tła, jak i modela. Prawidłową – oznacza taką jak sobie to wymyśliliśmy. Nasz pomysł wcale nie musi zakładać że tło będzie jasne, może przecież być zupełnie ciemne, albo totalnie przepalone. To od Was zależy co znajdzie się na zdjęciu.
Parasolka

Co zatem założyć na nasze lampy? Poniżej wymienię kilka najpopularniejszych przystawek:

  • Standardowa nakładka typu hood z zaczepem do parasolki – to najprostrze co możemy założyć do lampy. Zwykle sprzedawane jest w zestawie z samą lampą. Światło, które otrzymujemy jest twarde, w zależności od marki sprzętu kąt świecenia będzie dość różny. Zwykle ma on pozwolić na wypełnienie czaszy parasolki.
  • Wrota – urządzenie popularne w filmie. Wrota to nakładka, która  poprzez zastosowanie czterech klapek  zawęża lub roszerza kąt roproszenia światła.
  • Strumiennica (snoot) – to nakładka w ksztalcie stożka, która ma za zadanie skupiać  światło w wąskiej wiązce. W modzie najczęściej stosujemy do oświetlania rozwianych fryzur od tyłu – tak by włosy mogły wyglądać bardziej trójwymiarowo. Drugie użycie snoota to efekty specjalne, np. tworzenie plam świetlnych na tle. Oczywiście, użycie tego narzędzia zależy także od Waszej kreatywności.
  • Parasolka – najpopularniejsza przystawka rozpraszająca. Daje ona światło zmiękczone (im większa parasolka, tym światło miększe) jednak niespecjalnie ukierunkowane.  Fotograficy uciekają od parasolek na rzecz softboxów, nad którymi łatwiej  zapanować. Producenci sprzedają parasolki ze srebrną lub białą powierzchnią odbijającą. Białe świecą równiej i bardziej miękko. Srebrne dają twardsze światło.
  • Parasolka przepuszczająca – to bardzo wygodne i kompaktowe urządzenie szczególnie lubiane przez fotografików ślubnych. Różni się od zwyklej parasolki tym, że nie odbijamy światła od powierzchni wewnętrznej urządzenia, a rozpraszamy je, świecąc przez białą półprzepuszczalną płachtę materiału naciągnięta na konstrukcję parasolki.
  • Softbox – bardzo popularne urządzenie, o którym wspomniałem już wcześniej. Jego wielkość dobieramy w zależności od zapotrzebowania. Softboxy produkowane są w wielkościach od kilkunastu centymetrów (zakładane na lampy błyskowe na aparacie) do kilkumetrowych oktagonalnych rozwiązań które pozwalają nam oświetlić całą grupę ludzi. Z racji sporego wyboru rozmiarów, a także bardzo wygodnego użycia – „softy“ zdominowały studia fotograficzne na całym świecie, praktycznie wypierając z użycia zwykłe parasolki.
  • Beauty dish – zwany potocznie rondlem – to ulubione narzędzie fotografików mody. Daje miękkie, bardzo naturalne światło, które ostatnio jest na czasie. Szczególnie przy portretach modowych, a także przy planach amerykańskich.  Najczęściej rondel ma średnicę 40-70cm, jednak można spotkać także większe.
  • Fresnel – to już dość zapomniana przystawka. Soczewka Fresnela pozwala tworzyć ostre kółka świetlne. Wystarczy przypomnieć sobie spotowe reflektory oświetlające gwiazdy Sopotu, aby zrozumieć jak fresnel działa. W modzie to bardziej efekciarska przystawka, ale wspomnieć o niej trzeba.
Do większości wymienionych przystawek można dołożyć tzw. plaster miodu, który polaryzuje światło – powodując, że rozproszenie jest jeszcze mniejsze niż wynika to z budowy samego urządzenia.
źródło: www.fotograficzno.pl